stal

Ubiorę się w liście. To kamuflaż. Nie dostrzeże mnie to, co nocą wyląduje na pustym szkolnym boisku. Nikt nie poświęci mi drzewa, chociaż mam własne mosty. Od wczoraj kicham umysłem. Stan baśniowy dla dorosłych.

wy

Wychodzę na spacer, przejść się, idę. Staram się wyciągnąć głowę z dupy i dopiero wtedy zauważam innych ludzi. Zapłakana dziewczyna wychodząca z centrum medycznego. Dowiedziała się czegoś niedobrego o sobie? O kimś bliskim? A może już tam nie pracuje? Nastolatka siedząca na chodniku przy przystanku tramwajowym. Spojrzenie wbite gdzieś w niewidzialny punkt poza horyzontem zdarzeń. Niepełnosprawny mężczyzna któremu choroba wymalowała na twarzy permanentny uśmiech. Jak wygląda zły nastrój w jego przypadku? I tak dalej, nie wszystkich pamiętam, musiałbym chodzić z notatnikiem. Sądzę, że za dużo myślę o sobie. Tu tkwi jedna z przyczyn.

sowi proszek zza kurtyny

Polatam trochę nad okolicą. Wychodząc z domu zrobię smutną minę, podczas gdy wewnątrz mnie będzie wesoło trzaskać ogień. Bliźnięta w jednym ciele. Faza słońca. Jeszcze nie wiem jak mnie ona nastraja. Z pewnością otwiera we mnie pewne drzwi. Nic nie poradzę, że lubię przez nie zaglądnąć tu i tam, jutro i wtedy. Nie do końca biały, absolutnie nie czarny, z lekka zarumieniony. Śmiechy. Byłoby im do śmiechu, gdyby rozcięli ten worek a w środku znaleźli mnie. Nie dostrzegają, choć patrzą przez. Może to i dobrze. Morze. Styka się z górami. W moim przypadku. Tyle udało mi się pozbierać z mojej rozsypanki.