Wychodzę na spacer, przejść się, idę. Staram się wyciągnąć głowę z dupy i dopiero wtedy zauważam innych ludzi. Zapłakana dziewczyna wychodząca z centrum medycznego. Dowiedziała się czegoś niedobrego o sobie? O kimś bliskim? A może już tam nie pracuje? Nastolatka siedząca na chodniku przy przystanku tramwajowym. Spojrzenie wbite gdzieś w niewidzialny punkt poza horyzontem zdarzeń. Niepełnosprawny mężczyzna któremu choroba wymalowała na twarzy permanentny uśmiech. Jak wygląda zły nastrój w jego przypadku? I tak dalej, nie wszystkich pamiętam, musiałbym chodzić z notatnikiem. Sądzę, że za dużo myślę o sobie. Tu tkwi jedna z przyczyn.