zdejmowanie

– A nie dałoby się tak jakoś, hmmm, pogodniej? – zapytała pani zza aparatu fotograficznego. Tak czułem, że właśnie tak się to skończy. Czy ona nie wie, że każdym kolejnym zdjęciem zdejmuje odrobinę mnie z rzeczywistości? Nie zdaje sobie sprawy, że od tego przecież wzięła się nazwa tego strasznego procesu, jakim jest robienie zdjęć?

– Musi sam pan zdecydować – w jej głosie usłyszałem rezygnację. Trzy próby, wszystkie przypominające coś, co można znaleźć w grafice google wpisując „florida man”. Będę miał dowód osobisty wzbudzający zainteresowanie funkcjonariuszy prawa. I chirurgów plastycznych.

wigwam

Wiesz jak to jest? To tak, jakbyś był w pustym pokoju pełnym… ciebie. Nigdy nie jesteś sam. I każdy z nich… każdy z was ma coraz to gorsze pomysły. A polegać możesz jedynie, haha, na sobie.

pomurnik

Więc niby jest spokojnie, niby wszystko przebiega zgodnie z planem. Tylko czyim? Może ta niewiedza, ta niepewność w temacie autora wpływa na to, że drżę przed snem. Skoro nie mogę zasnąć wzbijam się w nocne niebo starając się nie zwrócić uwagi sów i nietoperzy. Te pierwsze – wiadomo, tych drugich po prostu się brzydzę. Wśród lasów odnajduję dach twojego domu, przysiadam na najbliższej gałęzi skąd mam dobry widok na twoje rozświetlone okno. Mam nadzieję, że nie jesteś mężatką, chyba w obecnym stanie nie zniósłbym widoku kogoś przy twoim boku. Odlecę przed świtem, jak to zwykle bywa. Nie znajduję tu żadnych obietnic. Tam zresztą też.