zda się

Zabija mnie ta poranna wielozdaniowość. Coś pęka i nie jest to tylko ekran który rozpada się na połowę, na dwoje babka wróżyła. Nie martwcie się, wskrzesi mnie wielozadaniowość którą ze sobą niesie, wyrażona co prawda bez użycia wielokropków, ale też i bez wielolitrów. Zrywam kartkę z kalendarza, odrywa się nierówno targając cały świat. Pęka niebo, rozstępuje się ziemia, próbując złożyć wszystko do kupy wywołuję tylko efekt migotania jak z thrillerów nakręconych w latach 90tych. Podłogę zaśmiecają przepołowione ćmy oraz kawałeczki szkła – żarówek tak łatwo potargać się nie da. I choć sygnał domofonu dobiega jak z kilku równoległych światów, to już kurier z paczką na progu jest jak najbardziej we własnej osobie, przypominając o tym, że tu i teraz toczy się życie. A przynajmniej tak niektórzy uważają.

Dodaj komentarz