ej ty!

W momencie wydania wylałem na ten album wiadro pomyj. Dwadzieścia lat później słucha mi się go doskonale, inspiruje mnie do własnych działań i tworzy wspaniałą ścieżkę dźwiękową dla codzienności. Wychodzi na to, że wszystko jest kwestią czasu. Dwadzieścia wte, dwadzieścia wewte. Przeszkodą może być jak zawsze głowa. Musi być spokojna. Wtulona w pastelowe kolory marynarek Sonny’ego Crocketta. Zaskoczona telefonami umieszczonymi w samochodach. Przykryta skrzydłem flaminga. Trzymana w ryzach całą magią Eternii. Zanurzona w ciepłym morzu syntezatorów. Nocą rozświetlona neonami, nie blaskiem pochodni odbitym w ostrzach wideł.

Dodaj komentarz