Człowiek-Dywan.
Człowiek-Amisz.
Człowiek-Tom Cruise/Val Kilmer.
I mnóstwo perfekcyjnego makijażu.
A to tylko kilka przystanków.
Człowiek-Dywan.
Człowiek-Amisz.
Człowiek-Tom Cruise/Val Kilmer.
I mnóstwo perfekcyjnego makijażu.
A to tylko kilka przystanków.
Diane, już ci kiedyś o tym mówiłem, ale pewnie wciągnęło taśmę. Powtórzę zatem: gdybym umiał śpiewać robiłbym to tak, jak Nick: praktycznie w bezruchu, bez głębszych emocji na twarzy, z tym spokojnym smutkiem w oczach. Dzieje tego zespołu to w ogóle dobre zobrazowanie mojego życia. Chorągiewka, wte i wewte, w którą stronę wiatr zawieje. Oni zatoczyli koło, ja się wykolejam.
biegnąc na czarnych chmur spotkanie
nigdy nie oglądaj się przez ramię
Zabija mnie ta poranna wielozdaniowość. Coś pęka i nie jest to tylko ekran który rozpada się na połowę, na dwoje babka wróżyła. Nie martwcie się, wskrzesi mnie wielozadaniowość którą ze sobą niesie, wyrażona co prawda bez użycia wielokropków, ale też i bez wielolitrów. Zrywam kartkę z kalendarza, odrywa się nierówno targając cały świat. Pęka niebo, rozstępuje się ziemia, próbując złożyć wszystko do kupy wywołuję tylko efekt migotania jak z thrillerów nakręconych w latach 90tych. Podłogę zaśmiecają przepołowione ćmy oraz kawałeczki szkła – żarówek tak łatwo potargać się nie da. I choć sygnał domofonu dobiega jak z kilku równoległych światów, to już kurier z paczką na progu jest jak najbardziej we własnej osobie, przypominając o tym, że tu i teraz toczy się życie. A przynajmniej tak niektórzy uważają.

Nie potrafię być jednym z was, ale dziś nawet nie próbuję. Nie spędza mi to snu z powiek, bo przeważnie go tam nie ma. Jest gdzie indziej, tam skąd nie potrafię go przywołać dymnymi znakami. Rozkopana pościel nie zajmuje się od ognia, piasek wciska się w każde zagłębienie ciała, ale nie trafia do oczu. Elektroniczne mrówki pokrywają korony i pnie drzew.
Kolejny maj, który przyczyni się do tego, że dwudziestolatkowie będą mi mówili dzień dobry zamiast cześć. Mógłby przyprószyć włosy siwizną, niestety raczej je po prostu odejmie. Nieuczciwa wymiana: powiększy lata, a zmniejszy fryzurę. Widocznie tak musi być, ale właściwie mogę z tym żyć. Byleby nie zabrał za sobą balkonu, z którego właśnie nadaję. To moja własna rozgłośnia – Radio Las. Schron w samym środku tego całego zamieszania zwanego życiem. Gdy jestem tu, nie ma mnie tam. Na szczęście.