syn

Mój syn któregoś dnia umrze, bo zwyczajnie zapomni o tym, żeby oddychać.
Wstawanie rano i ogarnięcie się zajmuje mu obecnie jakieś dwie godziny. W roku szkolnym zajmowało mu to godzinę, przy czym śniadanie miał na stole, a jedzenie do szkoły wystarczyło tylko schować do plecaka. Do samej szkoły miał jakieś dziesięć minut na nogach, więc wychodził za pięć. Teraz będzie miał jakieś pół godziny, pod warunkiem że trafi mu się od razu tramwaj, a lekcje będzie zaczynał o 7:10. Chyba na początku w ogóle nie będzie się kładł spać, żeby zdążyć.
Najwięcej czasu zabiera mu mycie i rozczesywanie włosów. Nosi długie już od kilku lat, ale dopiero niedawno pokazałem mu jak o nie dbać, żeby wyglądały po umyciu na umyte, a nie na wysmarowane majonezem. Nie wiem czy zrozumiał. 
Dzisiaj poprosiłem go o to, aby obrał ziemniaki. STARE ziemniaki. Powiedziałem mu, żeby sprawdził, czy w domu jest na tyle STARYCH ziemniaków, żeby starczyło do obiadu i na kluski, a jeżeli nie ma, to żeby przyniósł STARE ziemniaki z piwnicy. I żeby te STARE ziemniaki obierał nożem i trochę grubiej, bo już zaczęły kiełkować. Poszedł. Przyniósł i obrał duży gar nowych. Nie zauważyłem tego, bo prasowałem. Zapytałem go, w którym momencie naszej rozmowy o STARYCH ziemniakach wydedukował, żeby jednak przynieść i obrać nowe. Nie umiał mi odpowiedzieć. Czasami naprawdę nie dziwię się żonie, że jest do niego wrogo nastawiona i że głównie to tylko na niego krzyczy…
Może to moja wina, może to jakieś echa tego, że w młodości przyjąłem dość sporo LSD? I teraz mam za swoje – kosmitę w domu. Nie wiem, naprawdę. 
Czasami ma się ochotę trzasnąć. Albo drzwiami i wyjść, albo w ten niedomyty łeb – żeby się obudził. 

7 myśli na temat “syn

  1. młodość. jeszcze się zdziwisz jak się kiedyś obudzi. morza ciepliwości a za dwadzieścia lat będziesz się śmiał z tych ziemniaków.

    Polubienie

      1. ale to nie miało być wychowawcze. trudno. nagrody godne zasług. klęczenie na grochu, dyby, łamanie kołem i takie tam temu podobne a zwidy jak po LSD. gwarantuję 🙂

        Polubienie

  2. Żałuję, że nie miałam dostępu do towaru. Moi synowie nie są zdolni do obierania jakichkolwiek ziemniaków, w jakikolwiek sposób…
    Mam twardych synów, szczególnie młodszego. Jak się uparl, że nie będzie poszerzał diety, tak na obozie żywił się tylko suchym chlebem i wodą… schudł, pozdzierał kolanka, ale przeżył.

    Polubienie

Dodaj komentarz