Wróciłem. Wybacz, nie udało mi się napisać stamtąd. To całe morze… We mnie jest jednak jakiś pustynny pierwiastek. Czułem się tam dobrze, bo w końcu plaża to piasek, ale jednak bez zimnych gwiazd nocą, bez przyprawy… Z jednej strony fajnie, ale zabrakło lodu w szklance i załatwiania szemranych interesów na złomowisku. W zasadzie niewiele mam do zaoferowania, więc pewnie nie wsiądziesz do mojego samochodu. Ale gdyby jednak, proponuję przejażdżkę. Szybką, nie zdążę ci wszystkiego pokazać. Zmiana fazy, czerw przekształca się we wrześmiana.
Pozdrawiam z krainy kaktusów 🙂 No prawie 🙂
PolubieniePolubienie