Omija mnie kolejna rocznica tu, kilka tramwajów tam. O, mijam kuriera machającego paczką do korpo-pani. Nie umiem naturalnie w serdeczności, u mnie każdy kontakt podlany jest nerwowością.
Miesiąc: Luty 2023
świetlnie
wyprzedzam takich samych o długość rzęsy
jeans to nic
Nieświadomie potarłem lampę z której wydostał się dżinn z tonikiem. To nic, że kupiłem sobie trochę za duże jeansy, radośnie zamierzam utyć. Poza tym ich kolor przypomina mi o wiosennym niebie. A ostatnio przepuszczam tylko jasne światła. Rozpraszam je, irytuję ciemność. Jeżeli już jesteśmy przy lampach (a prędzej czy później zawsze się przy nich odnajdziemy), to w dzieciństwie w piosence z programu telewizyjnego 5-10-15 uporczywie słyszałem „nasza lampa dwóje dziś skalasuje”. Ale to były inne czasy, czasy spadających z sufitu klocków lego, pogańskiego Robin Hooda, własnoręcznie rysowanych komiksów. Ale wróćmy do tego co tu i teraz. Chyba wiele się nie zmieniło. Nadal wszystko jest w moich rękach. Sięgam po dźwięki z zaświatów i sprowadzam je na dobrą drogę. Trzeba coś dać z siebie, odrobinę się postarać, aby spokojnie eksplodować na niebie, nad drzewami, obok księżyca widzianego w dzień.
bez tytułu
Udałem się w środek niczego po siebie samego. Czy udanie? Nie sądzę. Za stary jestem na te opowiastki w stylu „nowy miesiąc, nowy ja”. To znaczy nawet całkiem przyjemnie jest przez chwilę wierzyć w to, że tym razem będzie inaczej, ale… Już same znaki, które mogłem zaobserwować po drodze, nie wróżyły żadnych zmian. Jeden ptak zawieszony w powietrzu, niczym błąd w Matriksie. Drugi obrócony do mnie plecami, albo sowa, albo jakiś taki po prostu nastroszony. No nie ze mną te brunnery, Numer.