Przestawienie mebli przestawia coś w głowie. Lepiej mi tak, że lepiej nie mówić. A może wręcz przeciwnie, może nadszedł czas na trąbienie całemu światu o sobie, o tym co u mnie, co we mnie, co wokół? Przecież do tej pory w moim otoczeniu byli głównie sami ludzie z gatunku „ja ja ja ja”. Ludzie, którzy zadawali pytanie „co u mnie” po to tylko, żeby przerwać mi po paru słowach i zacząć mówić o sobie. Ja ja ja ja.
Miesiąc: Marzec 2023
perłowy
„Kto wie, co w Tobie drzemie”. Ja wiem co. Drzemie we mnie chęć resetu. I nie mam tu na myśli weekendowego utopienia się w butelce, w popielniczce, w czyimś dekolcie czy talii kart. Chodzi mi o kompletne wymazanie z pamięci znanych mi osób wspomnień i wyobrażeń na mój temat. Bo ostatnio mam wrażenie, że wszystko co robię to próby sprostania tym wyobrażeniom. Wchodzę w rolę siebie, odgrywam się. A jak już wspominałem błazen jest już naprawdę zmęczony.
…
Układając po niewielkim remoncie na powrót książki na półkach nie mogłem wyjść ze zdumienia, skąd się niektóre tytuły u nas wzięły. Niektóre pamiętam doskonale, nawet te sprzed ćwierćwiecza. Pamiętam dokładnie gdzie i w jakich okolicznościach zostały kupione, a potem czytane. Na przykład mam miłe wspomnienia związane z chorowaniem i niechodzeniem do szkoły. Mama szła na zakupy, a ja prosiłem, żeby podeszła na sąsiednie osiedle do księgarni z listą tego, co by mnie interesowało. Zawsze coś było. W ogóle prawie na każdym osiedlu była jakaś księgarnia (na naszym akurat nie). Załatwiałem taki tytuł w dzień-dwa. Teraz zajmuje mi to miesiąc-dwa. Treść tamtych książek pamiętam doskonale, te czytane w ostatnich latach właściwie powinienem przeczytać ponownie. Ale skąd u nas cztery wydania Pana Tadeusza? Coś Kaddafiego? Nawet ten nieszczęsny Coelho występuje w trzech chyba egzemplarzach. Kiedyś przeczytam dla jaj. Kiedyś.
…
Nie szukam już pierwiosnków w zalewie ze sztucznych kwiatów.
muzyka podkreślająca niepokój
Te cztery godziny snu będą musiały wystarczyć. Podobno niewyspanie wygładziło mi zmarszczki, będę tylko musiał coś zrobić z oczami. W środku nocy patrzyłem jak Linda ucieka przed Machalicą po smutnej i szarej Polsce lat osiemdziesiątych. Ciekawe, że ja ten okres pamiętam jako pełen kolorów, a na filmach kraj wygląda jak dopiero co wyłowiony z jeziora.
post
Dżoker jest zmęczony.