rozdawca, rozbiorca

Bardzo żałuję wszystkich przedmiotów, których pozbyłem się na przestrzeni lat. Zabawek z dzieciństwa – figurek He-Mana i Władców Wszechświata i prl-owskich odpowiedzi na nie, także ze świata Gwiezdnych Wojen, klocków Lego, zegarka-robota… Kaset magnetofonowych i płyt cd. Ale najbardziej chyba szkoda mi książek i komiksów. Cóż, po drodze zajmowałem z rodziną trochę mniejsze mieszkania, trzeba sobie było jakoś radzić, a ja wmawiałem sobie, że nie jestem jakoś szczególnie sentymentalny, nie jestem przywiązany do pewnych rzeczy. Cóż, jestem. I tęsknię za niektórymi tytułami. Oczywiście mógłbym je teraz sprawić sobie na nowo, ale to nie byłoby to samo. Nawet jak bym dotarł do takiego samego wydania, to nie byłaby już TA książka którą WTEDY obracałem w palcach. Przynajmniej parę bibliotek w moim otoczeniu na tym skorzystało.

bzy bzy wrum wrum

Trochę się unoszę, a trochę płynę. W tym niewyspaniu. Paradoksalnie skoszona trawa. Nade mną światełko w tunelu. Kluczowe jest tu umiejscowienie – nade mną. Niczym gwiazda w kominie. Nieco przypomina kalejdoskop. Tak musi się czuć więzień na spacerniaku w pogodny dzień, gdy zadziera głowę.

cholernie

Przyzwyczaiłem się do dobrej kawy, nic nie poradzę. Wystarczyło zasypać ekspres jakimś wcale nietanim, ale jednak pospolitym produktem, i prawie natychmiast odkryłem nowe zastosowanie odkurzacza – doskonale usuwa byle jakie ziarna z trudno dostępnych miejsc. Swoją drogą, jak jeszcze można wykorzystać to urządzenie? Komedie filmowe podsuwają conajmniej dwa sposoby. Doskonale odciąga katar małym dzieciom. Zasysa pościel w próżniowych pokrowcach… Co jeszcze?

niepotrzebne skreślić

Chyba po raz pierwszy zwalczaniu się w mojej ludzkiej powłoce różnych potrzeb nie towarzyszy nieprzyjemne uczucie. Chciałbym być na przykład wygrzewającą się na słońcu jaszczurką, równocześnie nie przeszkadzałoby mi, gdybym stał się samotnym pijakiem, spędzającym swoje ostatnie dni w portowej spelunie. Koniecznie nad butelką rumu, wydłużającą mój finał w nieskończoność.

oj Dana

Tam powietrze pachnie, tu śmierdząca sprawa. W szufladzie biurka szukam swojej odznaki, znajduję tuzin o wiele bardziej potrzebnych przedmiotów, takich jak kamień w kształcie serca. W zasadzie to chyba tylko ja widzę w nim serce, bo nie przypomina ani narządu, ani ogólnie znanego symbolu. Odznaczam się więc słoneczną farbą, bo prawda jest gdzieś tam, Dana, nie jesteśmy sami.

langoliery

W mojej przepastnej sakiewce tracę całe palce.

Z mojej przepastnej sakiewki wysypały się kuliste niszczarki światowych dokumentów.

Do mojej przepastnej sakiewki pozbieram to, co zostanie.

O mojej przepastnej sakiewce krążą legendy.