łej

Pada, ale wychodzimy z domu. Odrywam syna od telefonu i komputera, zarazem odrywam też siebie. Idziemy, dwa parasole w parku. Mokry park to pusty park, a pusty park to dobry park. Każdy liść zeszklony, wszystko się błyszczy. Po chwili mamy przemoczone buty, jestem pewien że mam zafarbowane na bordowo skarpetki. Półmetek wakacji na zawsze kojarzyć mi się będzie z wędrówką w deszczu po nową płytę lub po nowy numer jakiegoś pisma, nie inaczej jest tym razem. Odsłuchuję, uczę się tego na nowo. Jeszcze wielu innych rzeczy będę się musiał nauczyć, albo raczej oduczyć innych, zanim moja dusza nie zazna spokoju. Ale wszystko jest na dobrej drodze. Mokra droga to pusta droga, a pusta droga…

Jedna myśl na temat “łej

  1. Deszcz w lecie, trochę zimna, przemoczenie, jak powinno być. Jak dawniej, nieodłączna część wakacji. Dni lata o zwiększonym uroku.

    Polubienie

Dodaj komentarz