wróg u bram

Po oknie sypialni chodził szerszeń. Od zewnątrz na szczęście. Mimo założonej moskitiery zamknąłem uchylone skrzydło, bo szerszenie w moim pojęciu to stworzenia, które takie moskitiery zjadają jako przystawkę przed zjedzeniem człowieka. Gdyby wleciał do środka, musiałbym się wyprowadzić – jestem tego rodzaju mężczyzną. Inną moją typowo męską cechą jest kompletna ignorancja motoryzacyjna: nie odróżniam, nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem, wiem tylko gdzie się wsiada i potrafię w miarę jeździć do przodu. Ma to swoje dobre strony: nigdy nie dostałem mandatu. To znaczy kilka lat temu przyszedł nam jeden pocztą z Austrii, ale trudno stwierdzić które z nas w tamtym momencie prowadziło. Dzisiaj już już wydawało mi się, że nadszedł ten dzień, w którym przyjdzie mi płacić za przekroczenie prędkości. Przyznaję się – jeżdżę za szybko, zupełnie nieadekwatnie do umiejętności. Nie umiem nad tym zapanować. Tak bardzo stresuje mnie jazda samochodem, że przyspieszam, aby jak najszybciej dojechać do celu i mieć ją już z głowy. Grzecznie zwolniłem „tam gdzie zawsze stoją”, reszta samochodów również, po czym jak się okazało, że owszem stoją, ale po drugiej stronie, zacząłem przyspieszać. Inni na szczęście też. Bo po naszej stronie też stali. Pan policjant wyszedł na środek ulicy i byłem przekonany, że wskazuje na mnie zapraszając na pobocze. Co zrobiłem, gdy okazało się, że chodziło mu o kogoś innego? Oczywiście od razu przyspieszyłem do niedozwolonej prędkości. W domu na ukojenie nerwów wciągnąłem dwie solidne szczypty tabaki. Mimo, że od paru dni mam lekko przytkany nos, znowu coś mi się dzieje z zatokami. Jestem tego rodzaju mężczyzną.

Dodaj komentarz