Myślałem, że między drzewami zamajaczyły mi od wieczności nie oglądane świetliki, a to były tylko porzucone elektryczne hulajnogi.
Wydawało mi się, że pomiędzy drzewami dostrzegłem pląsającą w tańcu dziewczynę. Jakoś tak podniosło mnie na duchu to, że ktoś w tak bezobciachowy sposób potrafi wyrazić siebie, swój nastrój. Gdy podszedłem bliżej okazało się, że nie dostrzegłem z daleka naprężonej smyczy którą trzymała w ręce, dziewczyna po prostu próbowała utrzymać jakoś równowagę, bo jej pies biegał we wszystkich możliwych kierunkach.