Walka o zdrowe zmysły rozpoczęta chwilę temu. Mam ku temu podstawy, mam doświadczenie i odpowiednie narzędzia. Los jakby wyczuł pismo nosem, bo już rzuca wielokątnymi kłodami pod nogi, czeka na mój pierwszy niepewny krok, na pierwszy upadek. Nie dam mu tej satysfakcji, w końcu mówimy tu o hartowaniu charakteru, heloł. Praca, bo jej dotyczy nieprzepisowe zagranie fatum, i tak w niczym do tej pory nie pomagała, więc co znaczą jakieś tam przetasowania personalne, takie czy inne. Plan jest taki, że wdrapię się na to moje wzgórze. Jak wiele razy wcześniej popatrzę na ten ciąg wydarzeń, który doprowadził mnie do tego miejsca i zaczerpnę z niego co się da. Jak codzień posilę się obecnością niewidzialnych przyjaciół, ci namacalni… nie palą się wspierać. Może to ja wysyłam za słabe sygnały, może zbyt szybko się zniechęcam, ale ten pojedynek jestem w stanie wygrać w pojedynkę. Generalnie pozornie wiele się nie zmieni, ale nic bardziej mylnego.
Hej, to ja- niewidzialna. Jestem 🙂
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Obecność odczuwalna ;).
PolubieniePolubienie