Jadę na rowerze przez łąki, przez pola, przecinam wrzosowiska, mknę leśnymi skrótami, zwalniam na piaszczystych ścieżkach wzdłuż rzek. Po drodze mijam mnóstwo słupów łączących kropki na pięcioliniach wysokiego napięcia. W biegu zrywam przewody, ich naręcza zwisają z koszyka na kierownicy, przypominają wiązki chrustu. Tak bardzo pragnę kontaktu, że wyrywam wtyczki.