Guliwer

Przeprowadzka najprawdopodobniej się nie uda, nie ta bajka. Jestem trochę jak Guliwer, którego ani nie można spętać, ani zaprosić na herbatę – wszystko za małe, wszystkiego za mało. Za to wstrzymałem porę roku, co niewątpliwie jest jakimś sukcesem.

kręsmę

Przesunięcie się koncentrycznych kręgów zapewniło chwilowe wymazanie nieprzyjemnych wspomnień. Odjazd kamery. A może odlot? Dronem, albo innym trutniem wyłapuję warczenie w podmuchach. W samym środku plątaniny kamiennych gałęzi – ja.

urok

Spotkajmy się na przecięciu wszystkich możliwych mitologii. Ja ukażę ci wyciągnięte z kieszeni mokre wiewiórki, ty przywitasz je gołębiami swych oczu. Myślę, że to dobry pomysł. Jedyny możliwy klucz do zrozumienia mnie.

D-12

Kątem oka uchwycony ruch płomienia wśród gałęzi zmiata mnie z planszy, po czym ustawia mnie do pionu w pozycji „start”. Odkładam krótkofalówkę, wyjmuję baterie z dyktafonu. To co będzie? Nie stoję temu na przeszkodzie. Pozbawiono mnie mapy, polegam już tylko na gwiazdach. Nie przejmując się ich obcością.