Nie mogę zasnąć, bo wiem, że rano cię tu nie będzie. Nie będę chciał, żebyś tu była. Nigdy cię tu nie było zresztą. Przewracam się z boku na bok, coraz bardziej zaplątując się w przykrywające mnie prześcieradło. To idiotyzm, kto to widział tak spać? Albo i nie spać? Na prześcieradle powinno się leżeć. Moim bezsensownym próbom uśnięcia przygląda się zza rozchylonych żaluzji złośliwy księżyc, przygląda się i nic nie mówi. Jeszcze tego by brakowało. Rano go nie będzie, podobnie jak ciebie. Umyję zęby bez śladu piany, żaluzje w tym czasie poszatkują słoneczne promienie na śniadanie. W szafie nie znajdę twoich rzeczy. Bo nigdy ich tu nie było. Nie chciałem, żeby były. Zresztą nigdy ich też nie będzie.
Miesiąc: Czerwiec 2024
spoko spoko
Wieczorem okolica pachnie spoconym sportowcem.
salamandra
Odkryłem nowe źródło energii kompatybilne z moim osobistym softwarem – baterie cieniowe. Wstępują we mnie nowe siły, w dodatku czyste, gdy tylko robi się chłodniej, ciemniej, pochmurniej i deszczowo. Nie jestem niestety sową, tak dobrze nie jest, bo jednak nocą przechodzę w stan uśpienia. Niekiedy uruchamiam się ponownie, innym razem pod powiekami spokojnie przesuwają się jedynie slajdy wygaszacza ekranu. W każdym razie nie potrafię odwrócić głowy o sto osiemdziesiąt stopni, ani zataczać kręgów pod księżycem. Choć jedną cechę z nocnym drapieżnikiem mamy wspólną – nie jesteśmy tym, czym się wydajemy. Ostatnio bywam na przykład salamandrą.
kępa
Diane, czy zwróciłaś kiedykolwiek uwagę na to, jak bardzo surrealistyczny jest widok kępy żyta w samym środku dużego osiedla? Pole, na którym powstały bloki wciąż gdzieś tam jest i co jakiś czas daje o sobie znać. Przypomina nam o tym, że jak kiedyś to wszystko szlag trafi (a znaki na niebie i ziemi mówią, że stanie się to raczej prędzej niż później), to nas zabraknie, ale ono pozostanie. Piękne i drogie apartamenty z widokiem na trenujących ludzi opustoszeją, budynki po jakimś czasie zapadną w sen, przykryte bezkresną kołdrą traw, zbóż, koniczyny i maków. Zanim to jednak nastąpi, takie miejscowe przyrodnicze anomalie są jak latarnie morskie dla nasion. To tak naprawdę one kierują prądami powietrznymi na całym globie. Możemy się dziwić, że się nagle ochłodziło, naukowo udowadniać to, czemu jest dziesięć stopni mniej niż wczoraj, ale nic na to nie poradzimy. To kępa zboża wysyła sygnały w rodzaju „Ej, dawać teraz tutaj, mamy już opędzony prawie cały blok dookoła!”. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.