salamandra

Odkryłem nowe źródło energii kompatybilne z moim osobistym softwarem – baterie cieniowe. Wstępują we mnie nowe siły, w dodatku czyste, gdy tylko robi się chłodniej, ciemniej, pochmurniej i deszczowo. Nie jestem niestety sową, tak dobrze nie jest, bo jednak nocą przechodzę w stan uśpienia. Niekiedy uruchamiam się ponownie, innym razem pod powiekami spokojnie przesuwają się jedynie slajdy wygaszacza ekranu. W każdym razie nie potrafię odwrócić głowy o sto osiemdziesiąt stopni, ani zataczać kręgów pod księżycem. Choć jedną cechę z nocnym drapieżnikiem mamy wspólną – nie jesteśmy tym, czym się wydajemy. Ostatnio bywam na przykład salamandrą.

Jedna myśl na temat “salamandra

Dodaj komentarz