Czasem po prostu musisz upaść w zwolnionym tempie na pole pełne dmuchawców. Twój upadek wznieci chmurę wirujących nasion, które przysłonią na moment słońce, a gdy już ich taniec się uspokoi, będą na podobieństwo płatków śniegu powoli dryfować, każde w sobie tylko znanym kierunku. Porównanie do miniaturowych kryształków śniegu jak najbardziej zamierzone, bo gdy przyjrzysz się każdemu z osobna i z bliska, przekonasz się o ich niepowtarzalności. O tym, że każdy z nich zawiera w sobie cały wszechświat, nie muszę mówić. I tak mi nie uwierzysz. Ale nie zamykaj oczu, pozwól, żeby przynajmniej jeden do któregoś wpadł. Opuści twoje ciało następnego dnia wraz z poranną łzą, za to ty będziesz już kimś zupełnie innym.
Miesiąc: Lipiec 2024
dumb numb
Niektórzy mają DNA.
A inni mają dno.
lecz nie
Po własnych śladach mówię od tyłu. Tytuł, tułów, tam nie – zderzam się ze wszystkim, co mnie do tej pory omijało. Krok za krokiem, na palcach, żeby nie słyszeli ci, co tam w rowie stoją i wpatrują się w okna mojej sypialni. Nie dogonili mnie od czasu, gdy rzuciłem na nich klątwę stawiania jednego tiptopa dziennie. Teraz ja na nich wpadnę, niezauważony, tyłem, roztrącę, roztrwonię. Po śladach, po pośladkach, poślinię i trafię do samego siebie, do początku tego wszystkiego. Do skrzyżowania z jedną stacją benzynową i budką telefoniczną na zewnątrz. I obawiam się, że tym razem nie wykonam telefonu. Nie będę miał co obwieszczać, bo już nie wrócę. I nie odejdę, nie wywołam łez, w kościele nieopodal dzwon nie zabije na trwogę.