Mógłbym wiecznie wpatrywać się w ten wielokropek. Nie widziałbym zegarka, więc nie miałbym pojęcia o tym, że dzień zmienia się w noc. Nie spoglądałbym w kierunku okien, dlatego tkwiłbym w błogiej nieświadomości, że za nimi zamieniają się miejscami pory roku. Być może w którymś momencie zniknęłyby ściany i coś podziałoby się z perspektywą. Przesunięcie horyzontu, załamanie przestrzeni, nałożenie się wymiarów – nie martwiłbym się tym w ogóle. Po prostu wpatrywałbym się w ten wielokropek, który przysłonił mi cały świat.

Dodaj komentarz