niepotrzebnie nakładam drogi żeby ujrzeć to miejsce i upewnić się nie wiadomo w czym w skoro chwilę później pękam kruszę się resztki nazwijmy to silnej woli kamienieją na podobieństwo zwierzęcia złapanego w światła zbliżającego się samochodu
…
nad ranem w pokoju pełnym kwaśnych oddechów wszystko zaczyna się od nowa