zew

Pomimo zmęczenia spać potrafiłem tylko poprzedniej nocy. Ta musiała już być poszatkowana wszelkimi typowymi dla mnie objawami: ból pleców, sen o nieudanym seksie, przytkany nos, sen w którym podgrzewam pierogi na patelni. Diane, w hotelu jesteśmy sami. Gdziekolwiek byśmy nie byli, to mam wrażenie, że jesteśmy sami. Każde z nas, z osobna. Miejsce prosi się już o poważniejszy remont, ale budzi z grubsza przyjemne wspomnienia. W bawialni na dole nadal stoi ekspres do kawy, niestety bez najważniejszego składnika – kawy. Na szczęście przywiozłem swoją ze sobą, bo nigdzie na dłużej się bez niej nie ruszam. Pierwszy raz w życiu w tych górach jestem tak bardzo dostrojony do szumu innego miejsca. Pierwszy raz w życiu próbuję przekrzyczeć bezgłośnie odległość, ale nie docieram. Jestem w pełni nieodbierany.

Dodaj komentarz