Oczywiście muszą być żaluzje i rzecz jasna musi padać. Jest kubek z kawą pocięty na plasterki, jakby przepowiednia tego, że od jutra nawet to zostanie mi odebrane. Nie będzie kubka, nie będzie padać, nie będzie żaluzji. Co pozostanie? Coś do utraty tchu, podejrzewam. Zachodzę się na śmierć, ostatni krok postawię tuż za horyzontem, zaraz obok znikającego słońca. Albo może wsiądę ponownie na ten rower, jeżeli nie uda mi się wywrócić to przynajmniej spróbuję zatrzymać to wszystko w ruchu. Nie odsłaniam okien, nie może być tak, że nie będzie żaluzji.
Miesiąc: Maj 2025
skórka
Obieram pomarańcze. Będę to robił bardzo długo, powoli i dokładnie. Od każdej cząsteczki oddzielam niesmaczne białe pozostałości skórki. Tej czynności przynajmniej towarzyszy bardzo przyjemny zapach. Przy przy. Będę ją przeciągał w nieskończoność. I wszystkie im podobne. Wypełnię pozostałe dni. Szczelnie. Coś poskracam, coś wydłużę. W nieskończoność.