Próbuję za tobą nadążyć w tym zapętleniu. Ścieżki co jakiś czas oddalają się od siebie, by po iluś tam obiegach spleść się na powrót ze sobą. Próbuję liczyć sekwencje, łapię się niektórych słów, stopa rytmicznie wystukuje puls, ale ten jak zwykle przyspiesza i nagle gdzieś to wszystko jest obok, w swoim tempie, w innym czasie. Muszę się na chwilę oderwać, odchylić głowę, w odpowiednim momencie nabrać powietrza jak gdybym za chwilę miał skoczyć do być może rzeki, możliwe że z mostu, po to by wszystko wskoczyło na swoje miejsce.