Chodnik. Kwadratowe płyty, niektóre popękane, na tych nie stawaj, to przynosi pecha. W szczelinach między nimi gdzieniegdzie rośnie trawa. Rozsypana szklana układanka. Zieleń butelkowa w kawałkach. Tu szyjka, tam denko, tam reszta. Teoretycznie można by pozbierać gołymi rękami i może nawet się nie pokaleczyć. Krawędzie ostre, nieoszlifowane falami morskimi, piaskiem, ani solą. To nie była butelka z listem w środku, za dobrze by było. Nie było w niej też płynnego słońca, ani modelu żaglowca. Po prostu pusta butelka.