Witam was wszystkich, o piękni ludzie, i zapraszam do nieustannego mówienia o sobie, ewentualnie do mówienia mi jak mam czuć i co robić. Usiądźmy, najlepiej w kółeczku, może być przy ognisku, a jeżeli przy domowym, to już w ogóle. Wiem, nie macie z reguły żadnych pytań, chyba że chodzi o takie w stylu „czy możesz krzyczeć z bólu trochę ciszej?”, albo „to nie mogłeś na czas tego spotkania wysilić się i nie pokazywać niczego po sobie?”. Pozwólcie zatem, że to ja będę pytał. A więc co sprawia, że na zdjęciach jesteście tacy szczęśliwi? W waszych oczach, nawet jeżeli nietkniętych uśmiechami, próżno szukać pustki. A ona pozostawia ślady, możecie mi wierzyć. Czy kiedykolwiek wątpicie? Czy dopuszczacie do siebie myśl, że coś jest nie tak? Czy wasze uczucia słabną? Jeżeli tak, to co jest waszym paliwem? Jeżeli nie, to jakim cudem? Jestem bardzo ciekaw, czekam na odpowiedzi. Tylko błagam, nie próbujcie nawet doszukiwać się sedna problemu w kimś z zewnątrz, albo w jakimś znudzeniu, fanaberii, kryzysie wieku średniego, bo zakończy się ta dyskusja zanim zacznie, a ja zostanę tylko z tym mglistym wytłumaczeniem, które sam sobie sporządziłem. Mianowicie chodzi o to, że pod waszą powierzchnią nie ma tego, co wije się we mnie. Wije, toczy, zżera mnie od środka, ma pamięć przechowującą absolutnie wszystko. Wszystkie rozczarowania, tęsknoty, żale, zaniedbabnia, niepowodzenia, porażki i krzywdy, wszystko co doświadczyłem w starciu z dorosłością.
wydłub to. spal i zaoraj.
PolubieniePolubienie
Oj nie. Wolę wiedzieć, wolę pamiętać.
PolubieniePolubienie