lizanie podłogi

To zimno pojawia się nagle. Wyłazi ze ścian jakby tam mieszkało, jakby w momentach słabości chciało odciąć drogę do tej jedynej dostępnej podpory jaką daje gładka powierzchnia. Nie zemdleć, nie tym razem, jeszcze nie czas. Skoro już leżę, może umyć ci podłogę? Nie mam przy sobie żadnych środków czystości, może chcesz żebym ją wylizał? Tuż przed samym wyjściem czyściłem żyletką kuchenną płytę. Nie dziękuj mi, podziękuj mojemu ojcu. Dzięki, tato. Ja z tego miejsca chciałem podziękować wszystkim. Naprawdę nie sądziłem, że kiedykolwiek się tu znajdę, ale skoro już jestem, to… Oho, wraca. Klatka piersiowa robi się za mała. Palce chowają się do wewnątrz. A może zasnąć na chwilę?