kłamca kłamca

Generalnie (nie lubię, gdy ktoś używa tego słowa, zwłaszcza na początku zdania, ale generalnie mam to w dupie) nie potrafię kłamać, co być może dobrze o mnie świadczy, za to nieco utrudnia życie. W sytuacjach ekstremalnych okazuje się, że jednak umiem, w dodatku z wirtuozerią. Wystarczy tylko zalać połowę klatki schodowej, przemoknąć do suchej nitki, nie móc odejść od zaworu z którego się leje, wtedy bez mrugnięcia okiem udaje mi się wcisnąć adminitratorowi i konserwatorowi budynku, że jak przyszedłem to tak już było, mimo że pół godziny wcześniej rozmawiałem z jednym z nich w sprawie niedziałającego sterownika temperatury grzejników. To, że leje się z otworu po kablu od ogrzewania, to zupełny przypadek. Zupełny.

2 myśli na temat “kłamca kłamca

Dodaj komentarz