kAc

Upiłem się życiem, o czwartej nad ranem obudził mnie kac. Taki najprawdziwszy, zapamiętany z czasów picia. Do pełni szczęścia brakowało tylko nudności, ale coś czuję, że jeszcze wszystko przede mną w tym temacie. Poza tym cała paleta typowych doznań: suchość w ustach, niepokój, odrealnienie, słabość, zapadanie w krótki sen z przedziwnymi wizjami (najwyraźniej zapamiętałem tę, w ktorej moi bliscy siedzieli jakby w okręgu wokół mnie i głośno do mnie bełkotali niezrozumiale). Po trzech tabletkach modliłem się tylko o szklankę, najlepiej tego roztopionego śniegu. Z tych okruchów które będę zbierał.

Dodaj komentarz