d_fens

Mam pamięć wiatru. Jestem bezbronny, wystawiony na to co przyniesie. Mogą to być ziarna piasku z plaży, przywiane ciepłym podmuchem. Gorzej, gdy przeszywają mnie zimne i wilgotne górskie echa. Najgorsze jednak są kłębowiska cierni z pustkowi, tych trudno się pozbyć z oczu nawet gdy wiatr się uspokoi. Niezależnie od tego co wieje i z której strony, próbuję doprawić podmuchy zapachem zeskrobanym z rejestracji samochodu. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mieszają się czasy i wymiary, przeszłość z przyszłością, niemożliwe z realnym, nie do pomyślenia z tylko do czucia. Wysiadam, trzaskam drzwiami, z bagażnika wyjmuję śniadaniówkę i broń, bagażnik zostawiam otwarty, ruszam pomiędzy stojącymi w korku samochodami, po pewnym czasie skręcam na chodnik, wypatruję spełniającego wszystkie warunki domofonu, znajduję go, zbliżam się, jedną ręką rozpinam kołnierzyk koszuli, drugą zaciskam w pięść.

Jedna myśl na temat “d_fens

Dodaj komentarz