ścieżka

To pali żywym ogniem, wiesz? Dym unosi się z postrzępionego, złamanego ołówka, który kiedyś był moją szyją. Chciałbym być autystykiem, może to wszystko byłoby łatwiejsze. Coś bym przecież sobie wytłumaczył, tego się trzymał, a cała reszta świata miała by dwa wyjścia: moje, albo z domu. Chciałbym to zalać alkoholem – jest tak zimno, a przede mną długa droga. Chciałbym sobie zapchać nos, bo już nie czuję pisma.

tarta malinowa

Każde pociągnięcie pędzlem po udzie zostawia szramę w moim sercu. Maczasz w niej włosie i nanosisz kolejne cętki. Powstaje pytanie co było pierwsze: znamiona czy barwnik. Mam nadzieję, że to nie przeze mnie. Nie powinienem wywoływać aż takiej tęsknoty, w nikim. Nawet mi nie brakuje mnie. Już nie. Kiedyś bezskutecznie szukałem siebie, w oparach gryzącej nostalgii niczego nie mogłem się doszukać. Gdy w końcu znalazłem, a właściwie podsunięto mi to, co wydawało mi się, że bezpowrotnie utraciłem, przestałem… chciałbym napisać, że przestałem się bać, ale to nie do końca prawda. Przynajmniej przestałem tęsknić, bo się zadziałem i zadziałało – jestem.