Nie odróżnianie rozwija się, tym razem chodzi o szczoteczki do zębów. Moja to od dawna fioletowa, dlaczego więc w dłoni ląduje często ta granatowa? Kto ją tak szybko podmienia i jak, że nawet tego nie czuję? Odczuwam za to całą nawałnicę emocji, których albo nie powinienem czuć, albo wolałbym nie. Pod czaszką cała chmara trzepocze i kracze, niektóre przysiadują na rozgałęzieniach neuronów i wesoło srają na przesyłane informacje. Niekiedy trafiają, och, jak jest wtedy fajnie. Wtedy nic już nie wiem, wtedy tylko potrzebuję, za to nie mam, nie mogę dać, jedyne co mogę to iść, a w zasadzie to usiąść. Gdy już usiądę przyglądam się sobie i dostrzegam wyraźny błąd oprogramowania, jakieś przeoczenie między wierszami kodu, strukturalną skazę algorytmu. I cóż po takim narzędziu, które mimo, że daje jakieś możliwości, tak naprawdę jedyne co wprowadza to chaos. Żaden użytkownik nie zatrzyma się na dłużej, historia zna przecież takie przypadki. Po początkowym zachłyśnięciu się w jakiś sposób zawsze wychodzi się z mody. MiniDisc.