ał(ła)

Nie rozmawiajcie ze mną, proszę, nie mówcie już do mnie. Nie widzicie, że barwa mojej skóry zmieniła się w ciągu ostatniej nocy? Obudziłem się w zupełnie innym kolorze. Miał miejsce wyciek. Towarzyszył temu odgłos pękających orzechów kokosowych, aż spłoszyły się pasące się nieopodal konie. Z mojej głowy wydostał się purpurowy płyn, bardzo spieniony. Aż dziw, że zabarwił mnie na niebiesko. A może to szarość, a ja tylko się oszukuję. Przekłamują te fragmenty tęcz rozsiane po całym krajobrazie, rozszczepiają światło, odwracają wzrok.

Jedna myśl na temat “ał(ła)

Dodaj komentarz