bie

Próbuję cię wywąchać już na przystanku. Nauczyłem się lubić zimę, potrzeba po prostu innych oczu. Do wszystkiego zresztą. Nie czuję chłodu, bo nie mam już dawnej skóry. Tamtą zrzuciłem, niepotrzebna przecież. Czy to ona okazała się być za ciasna, czy może to ja ostatni raz w życiu urosłem? Zapragnąłem być bluszczem, dlatego oplotłem to drzewo, ot cała tajemnica, nie mieszajmy do tego mitologii. Przy każdym oplocie naciągałem się coraz bardziej, wydłużyłem się niemożliwie dzieląc w koronie, by na czubku przyjąć całkiem nową formę. Skóra dopiero rośnie. Ale nie jest mi zimno.

Dodaj komentarz