wim

Połknął mnie jakiś owad, robak, inne paskudztwo. Wij być może, a ty wij swój sznur, ja będę wił swoje gniazdo. Inni mogą wić wieńce, a ty z kolei wianek utkaj z tych wstęg swoich, tak bardzo się przyda, tak bardzo będzie ci do twarzy. Powróćmy do wija, bo stało się to nieco zawiłe, wciągnął mnie wir tej historii, a przecież odbyłem podróż w jego brzuchu, podróż ruchem wirowym, a wzrok mój błądził od niebieskiego sklepienia ściany żołądka usianej gwiazdami, do spojrzeń jakimi obdarzali mnie współtowarzysze trawiącej trasy. Odczytałem niemy zarzut, że niby wszystko wymknęło mi się z rąk, nic bardziej mylnego, absolutnie WSZYSTKO mam pod kontrolą.

Dodaj komentarz