daleko domniemany

Widziałem cię wczoraj jak wyszedłeś na swój balkon. Na chwilę wróciłeś się po coś do mieszkania, może było ci zimno i chciałeś coś jeszcze na siebie narzucić, może zapomniałeś zapalniczki. To trochę dziwne, tak wychodzić zapalić na balkon, jakby w swoim własnym mieszkaniu nie można było, ale widziałem w sumie dziwniejsze rzeczy. Być może niektórzy palą właśnie po to, żeby móc wyjść na balkon. W sumie dlaczego nie. Niektórzy mają balkon, a z niego nie korzystają, nie umieją się nim cieszyć. Daleko nie trzeba zresztą szukać. W każdym razie ja ciebie widziałem, a ty mnie nie, nawet nie spojrzałeś w moim kierunku. Może to i dobrze, bo gdybyś mnie zauważył… to co właściwie? Odruchowo chyba musiałbym udawać, że z kolei ja ciebie nie widzę. Albo że ja to nie ja, mam w tym pewną wprawę. Przeszedłem niezauważony, generalnie też nic nowego. To w jakiś gorzki sposób zabawne, biorąc pod uwagę co nam się wydawało, kiedy byliśmy młodzi.

pory

Nie wiem jaka jest pora dnia. Czy jest jasno czy już ciemno. A roku? Nie jesień z pewnością, brakuje jej uroku. Nie wiem dokąd skierować dziś swoje kroki. Którędy bardziej. Czy będzie mokro? Czy to deszczowa pora? Mam już dość, ale to jeszcze nie pora na wyjście z pracy. Czekam aż nadejdzie, przeważnie czekam od rana na porę na sen.