hełp

Diane, ostatnio próbowałem komuś pomóc. Na przestrzeni paru miesięcy odezwałem się do trzech osób będących w potrzebie. Jedną chciałem wesprzeć duchowo, drugą materialnie, trzecią na wszelki wypadek. Bezinteresownie zupełnie. Dwie z tych osób znam osobiście. Ludzie pomagają sobie z różnych powodów, moje są ich wypadkową: po pierwsze mogę, po drugie miło byłoby się poczuć komuś potrzebnym, po trzecie byłoby to jakieś zadośćuczynienie. Bo nie zawsze jestem tym dobrym. Okey, chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle. Znane mi osoby przeczytały moją wiadomość i w żaden sposób nie odpowiedziały. Na e-mail wysłany do tej trzeciej pewnie już się nie doczekam odpowiedzi. I teraz zastanawiam się po jaką cholerę niektórzy otwierają się publicznie ze swoimi problemami, czego oczekują, skoro na realną propozycję pomocy nie są w stanie odpisać choćby jednym zdaniem. Czy wystarczą im lajki, serduszka i komentarze pod rozpaczliwym postem? „Przytulam” napisane przez kogoś, kogo nigdy się na oczy nie widziało? Całe media społecznościowe, internet w ogóle, miały nas podobno do siebie zbliżyć, ułatwić pewne rzeczy, a czym się stały, skoro tak łatwo przychodzi nam zignorowanie czyjejś wyciągniętej ręki? Przecież to tak, jak minąć się na ulicy i nie odpowiedzieć na przywitanie. Co zresztą i w życiu rzeczywistym nie raz i nie dwa mi się przytrafiło. Co ja tu w ogóle robię? Deszczem rozpadam się w bok.

Jedna myśl na temat “hełp

  1. czasem pomaganie jest trudne. i czasem jest tak, że powinno się umieć sobie powiedzieć dobra zrobiłem co mogłem. i tyle.
    i odczep się od siebie. poproszę.

    Polubione przez 2 ludzi

Dodaj komentarz