Guliwer

Przeprowadzka najprawdopodobniej się nie uda, nie ta bajka. Jestem trochę jak Guliwer, którego ani nie można spętać, ani zaprosić na herbatę – wszystko za małe, wszystkiego za mało. Za to wstrzymałem porę roku, co niewątpliwie jest jakimś sukcesem.

kręsmę

Przesunięcie się koncentrycznych kręgów zapewniło chwilowe wymazanie nieprzyjemnych wspomnień. Odjazd kamery. A może odlot? Dronem, albo innym trutniem wyłapuję warczenie w podmuchach. W samym środku plątaniny kamiennych gałęzi – ja.

urok

Spotkajmy się na przecięciu wszystkich możliwych mitologii. Ja ukażę ci wyciągnięte z kieszeni mokre wiewiórki, ty przywitasz je gołębiami swych oczu. Myślę, że to dobry pomysł. Jedyny możliwy klucz do zrozumienia mnie.

D-12

Kątem oka uchwycony ruch płomienia wśród gałęzi zmiata mnie z planszy, po czym ustawia mnie do pionu w pozycji „start”. Odkładam krótkofalówkę, wyjmuję baterie z dyktafonu. To co będzie? Nie stoję temu na przeszkodzie. Pozbawiono mnie mapy, polegam już tylko na gwiazdach. Nie przejmując się ich obcością.

cefał

To zabawne, jak bardzo uczucie towarzyszące wysyłaniu cv przypomina to, które występuje tuż po wypełnieniu losa Lotto. Odmienię swoje życie! Przełamię monotonię i rutynę! Przestanę codziennie widzieć mordę tego i tamtego! Po czym po paru dniach okazuje się, że nie trafiło się nawet dwójki.

meczuga

Wygrałem ten mecz. Mknie 1 : 0 Życie. Strzeliłem mu parę bramek, choć nie była to do końca czysta gra. Nie obyło się bez środków dopingujących, ale cóż, skoro nie mogę liczyć na wsparcie od samego siebie… Może osiągnięte nie do końca legalnymi środkami, ale jednak zwycięstwo.