Cza

Nie mów mi, że dzisiaj wieczorem musimy usiąść przy komputerze i zamówić jakieś czapki. Nie mów mi, że kupimy plakaty. To się nigdy nie stanie. A nawet jeżeli, to zawisną na ścianach raczej jakiegoś innego mieszkania, może powiesi je nasz syn na pamiątkę po nas. Wracając do czapek, to pewnie i tak swojej nie będę nosił. Zresztą jak nosić coś, co się nie pojawi? Nie róbmy zdjęć, bo wywołaliśmy (ja wywołałem) tylko te z naszego ślubu, ileś tam lat temu. A te, które powstały do tej pory nie są nawet posortowane, o oglądaniu już nie wspominając. Zdjęcia w telefonach, co za pomysł w ogóle. 

Powyższym słowom nie towarzyszyły jakieś gorzkie myśli, wbrew pozorom. Sucha refleksja, suchy ja, suche to wszystko.

Byłem przez chwilę Charliem Manzim. Goniły mnie nagrobki żywych ludzi. Nie dogoniły. Świecił odpowiedni księżyc, który teoretycznie miał mi utrudnić zasypianie. Nie udało mu się.

Odkryłem, o jakieś 20 lat za późno, ale kocham:



Dodaj komentarz