Szydzi ze mnie odpowiedź na moje ogłoszenie. Ze wszystkich ludzi na całym świecie musiał napisać znany w mojej branży oderwany od rzeczywistości wariat, pośmiewisko. Być może swój do swego…
Szydzi ze mnie wsiadająca do tramwaju para: on z gitarą, ona roześmiana.
Szydzą ze mnie osoby, które mogę znać i konta do obserwania.
Szydzą ze mnie pozostawiane na mojej drodze butelki po Soplicy. Tak żebym je spotkał. W jedną stronę całe, w drodze powrotnej roztrzaskane po całym chodniku.
Szydzi ze mnie ulica prowadząca do mojego nowego mieszkania. Byle jak zamiatana z liści. Wszyscy zawsze ciągną w przeciwnym kierunku, jak tylko wychodzę zza rogu widzę plecy ludzi oddalających się od bramy wejściowej. Do mieszkania zaglądają tylko liście.