po nie w czasie

Za późno, nie zdążyłem, zaspałem pierwszego, szkoła rozpoczęła się beze mnie, trudno, może w przyszłym roku, ale nie oszukujmy się, nie będzie już takiego września, o ile będzie cokolwiek, z pewnością będą kasztany, nazbieram ich ile wlezie, upcham gdzie się da, po kieszeniach, parapetach i półkach, o ile jakieś będą, jak nie będę miał ich gdzie pomieścić, to będę wkładał je do ust aż szczelnie wypełnią głowę, może wtedy umilknie ten jazgot, wyginą te pszczoły których nie mogę uciszyć żadnym prysznicem, żadną wanną, jakby były wodoodporne, może tylko je drażnię tymi ilościami kawy, ale nie mam już naprawdę czego użyć, nic już nie działa, a jeżeli to tylko na chwilę, bo przecież każde marzenie można spoliczkować, ul ulepi ulica ze wszystkimi swoimi zagrożeniami. z wyciem hybryd na czele.